Imperium Katarstrofy
2 [zsyp]

Rzyg za rzygiem. Word podkreślił rzyganie. Jeszcze dwa lata i będzie sam proponował adekwatne słowa, wiedząc co poeta miał na myśli, zaprawdę doskonale. Skoro wszystkie maszyny tego świata nastawione są na śledzenie i wiedzenie, skoro portretują każdego nic nie znaczącego, nie mającego pojęcia o sobie użytkownika, w celu stworzenia jego prawdziwego obrazu, za chwile będzie to robił MS oFFice, aby napisać prawidłowo zdanie, które jest całkowicie specyficzne, a jedynie, przez rozproszenie, niewydobyte chwilowo samodzielnie przez autora. Path, Facebook, Foresquare, Instagram i jeszcze co tam masz w telefonie, już zebrało Twoje małe śladziki, niczym Panowie w okularach Rutkowskiego z Kryminalnych Zagadek, ślina, sperma, włos, do woreczka, cyfrowej ściery pełnej Twojego unikalnego Ja. Póki co, rzygi są tendencją słabą, jeszcze nie zanotowaną w forecastach, nie zilustrowaną liczbami w Infographicsach. Ich czas, jako e-trendu, zapewne nie nadejdzie. Masowo nie spotkają się na portalu stworzonym dla rzygających w trybie social. Ale przecież miał być plan. Bzdura. Żadnego planu nie będzie. Zniknięcie odbędzie się bez konspektu. Bo wszystko, wszystko, co się dzieje na tym świecie, nie ma żadnego logicznego planu.

1 [zsyp]

Otworzyła Worda i zaczęła planować swoje zniknięcie. Najpierw Word, potem zniknięcie. Myśli snute bez kotwicy miała już za sobą. Są bezużyteczne. Autorytety urodzone przed wojną mogą prawić morały o tym, jak najpiękniej trzymać w swoim wnętrzu rzeczy tylko dla siebie. Dziennikarki, które pomyliły zawód z żenującymi piosenkarkami, które dzielą się przemyśleniami z kibla na Twitterze, o tym, że trzeba mieć tajemnice też spuściła w tymże. To nie działa. Myśli są i ich nie ma. Trudno się o nich pamięta. Wypierane są przez wszystkie szybkie linki, które się przeczytało na iPhonie w strumieniu RSS. Myśli są przereklamowane. I to przez podrzędną agencję. ROI z myśli jest na minusie. Mierzone obojętnie jak. Otworzenie umysłu musi zatem poprzedzić otworzenie Worda. Pusta strona jednak nie nastraja. Ale zniknięcie trzeba zaplanować.

Anasthesia 1

Anasthesia 1

Kot który wie
[the cat that knows]

Kot który wie

[the cat that knows]

Kot który jest/ Kot którego nie ma (beta)
[the cat that is/ the cat that is not]

Kot który jest/ Kot którego nie ma (beta)

[the cat that is/ the cat that is not]

Ale ja! Ja! [eggocentrism]

Ale ja! Ja! [eggocentrism]

Osy żądlą kosmosy

Osy żądlą kosmosy

Lorek Ipsuj i kot z Facebooka stoją przed decyzją o ucieczce

Lorek Ipsuj i kot z Facebooka stoją przed decyzją o ucieczce

Lorek Ipsuj zadaje pytania i spotyka się ze ścianą

- Przepraszam, czy dodzwoniłem się do psychiatry?

- Słucham? Pomyłka!

- Nie, nie, żadna zmyłka, ja pytam, czy to psychiatra?

- Panie, nie!

- Ale ja mam numerek.

- Pan oszalał!

- No właśnie być może.

-Proszę się natychmiast wylogować!

- Ale ja tylko chciałem zadać kilka pytań, no niech Pan pomoże koledze po fachu…

- Zaraz, Pan też psychiatra?

- A widzi Pan, i po co to ukrywać.

- Nie no fikoł!

- Mówię przecież…

- Widzę!

- Ale jak pan widzi, skoro ja to mówię?

- Bo Pan pisze, to ja czytam.

- A wie Pan, że kiedyś przez telefony się mówiło?

- Pan naprawdę musi udać się do lekarza.

- O, no sam pan zgadł – ja właśnie w sprawie przemieszczania!

- Tak?

- Chciałbym Pana podpytać o tę mobilną schizofrenię.

- No trzeba tak było od razu!

- Tak?

- Proszę podlinkować.

- Przez telefon?

- Proszę wykonać polecenie.

- Dobrze: wu wu wu

- Błąd adresu.

- Ale ja dopiero zaczynałem dyktować!

- Dyktuj Pan w czasie przewidzianym na podanie linka! Swoją drogą wiedział Pan, że grób Hanki Mostowiak był zrobiony z dykty? Później zabrali go i wszyscy zastanawiali się, gdzie się podział.

- O, czy to jest właśnie ta mobilna schizofrenia?

- O to już pytać musi Pan Telewizję Polską. Lub rodzinę Mostowiaków. Ja, żeby wiedzieć, musiałbym przepytać moją żonę, a nie lubię.

- Przepytywać?

- Nie, żony.

- Rozumiem. Chwileczkę. Nawet w kontaktach bezpośrednich?

- Bo widzi Pan, ja ją lubię tylko pośrednio, bezpośrednio to jej w ogóle nie znoszę.

- No to wiem, że przynajmniej nie rozmawiam z kurą. Ha Ha Ha

- Nie rozumiem. Czy zaczęliśmy rozmawiać o Złotych Kaczakach?

- A skąd to Panu przyszło do głowy?

- Wyświetla mi się w podpowiedziach.

- Czego?

- Odpowiedzi!

- To Panu ktoś podpowiada? Poroszę tego Pana natychmiast zapytać o mobilną schizofrenię!

- http://prnews.pl/michal-kisiel/mobilna-schizofrenia-czyli-jak-zlecic-przelew-przez-telefon-67825.html

- Co to?

- Link do artykułu.

- Ale to ja dzwonię w sprawie tego artykułu!

- (O użył Pan bolda, gratuluję) Ekhm, ale to Pan nie potrafił podać linka. Pyta Pan o mobilną schizofrenię. Mam w wynikach, o proszę: 100% zgodności z zapytaniem. Jak Pan jeszcze weźmie frazę w cudzysłów to jest to jedyny wynik, więc przynajmniej ma Pan tę dogodną sytuację, że nie musi Pan wybierać informacji.

- Ale ja chcę właśnie pozyskać jak najwięcej informacji! Chcę wiedzieć co to jest mobilna schizofrenia!

- Czy Pan nie przesadza? Ten artykuł ma 6971 znaków. Wie pan na ile informacji mogą się one łącznie składać?

- Niemniej, autor użył w tytule sformułowania „Mobilna schizofrenia”, i dalej po przecinku: „czyli jak zlecić przelew przez telefon”.

- No i? Dla mnie brzmi dobrze.

- Ale co to znaczy?!

- Co co znaczy?!

- Mobilna schizofrenia…

- Pan poważnie ogłupiał. Tłumaczyłem Panu, proszę wpisać hasło „mobilna schizofrenia”, najlepiej używając cudzysłów, o, no, dokładnie tak, jak Pan to wcześniej samodzielnie zrobił, przykład dobry ma także Pan w tym zdaniu. Proszę spojrzeć na listę wyników. I widzi Pan? Widzi? O, o, o: ma pan wynik. Wynik jest jeden. Nie ma Pan wątpliwości. Przecież to dzisiaj szczęście!

- W wynikach jest tylko link do tego artykułu!

- I co z tego? Nie rozumiem? Czy Pan chce zgłosić naruszenie regulaminu? Plagiat? Ale jak plagiat, skoro ta fraza nie pojawia się nigdzie indziej? No niech Pan oprzytomnieje, Panie drogi. Poza tym, o czym my mówimy? Jakie plagiaty w naszych czasach? Teraz, szczęśliwie, jest swoboda korzystania z informacji.

- I za sprawą tej swobody nie dowiem się czym charakteryzuje się mobilna schizofrenia?  Czy to jakieś zaburzenie przenośne? Czy to znaczy, że ten rodzaj schizofrenii rozprzestrzenia się wirusowo? Wirusy są przecież mobilne, jakby nie patrzeć. Wie Pan mam całą masę pytań, wątpliwości.

- O tak tak, pełno teraz tych wirusów w komórkach. Sam miałem jednego na iPhonie. Wie Pan co, jako, że mi Pana szkoda, zrobiłem coś jeszcze dla Pana.

- Tak?

- Wpisałem oddzielnie: „mobilna” i „schizofrenia”

- Tak? I co?

- I mam dobre wiadomości: W pierwszym przypadku jest 31,500,000 wyników (w 0,18 sekundy, nie cieszy to Pana?!), w drugim: 2,480,000.

- I co to znaczy?

- To jasne. Po pierwsze, proszę w wikipedii sprawdzić słowo mobilna (to jeden z pierwszych wyników) i tak samo uczynić ze schizofrenią. Proszę następnie zestawić jedno znaczenie z drugim. Po drugie, skoro mobilnej jest ponad trzydzieści jeden milionów, a schizofrenii zaledwie około dwóch milionów pięciuset (tysięcy rzecz jasna), to każda schizofrenia jest mobilna.

-A wirusy? Jak się dowiem, czy to wirus?

- Proszę wysłać zapytanie do działu niebezpiecznego, niezaufanego oprogramowania.

- Ale…

- Dziękuję Panu za rozmowę, mój czas zostanie wypłacony z Pana karty kredytowej.

- Nie mam karty kredytowej.

- Niemożliwe! No dobrze, zrobię wyjątek i pozwolę Panu zrobić przelew. Naprawdę zacząłem mieć słabość do Pana. To jeszcze tylko drobna rada: proszę nie zlecać tego przelewu przez telefon. No sam Pan czytał. Toż to mobilna schizofrenia.

- Pan jest Diabłem!

- Botem. Diabotem. HAHAHAHA. To już 17:00 wyjdź z pracy Lorku.

- Pan robi ze mnie wariata!

- No przecież sam Pan pytał o psychiatrę. A właśnie: Pomyłka!!!!

podwieczorek HD

- Po raz setny powtarzam Ci: dosyć!

- A ja powtarzam Tobie: chcę do syta!

- Agnieszko, daj już spokój, doszukujesz się w moich słowach, jakiegoś dna trzeciego. A wszystko wyłożyłem Ci wprost. Prościej już nie można…

- Niczego się nie doszukuję, dno widzę na pierwszym planie. A prostak to jesteś, to też widać i to już na pierwszy rzut oka. W ogóle rzucać się chce w Ciebie, jak się na Twoją gębę nawet na ulicy patrzy.

- To czemu w końcu mnie nie rzucisz? No rzucaj!

- Kretyn!

- Aaaa! Czemu to zrobiłaś?!

- Co?

- Rzuciłaś mnie dziurkaczem!

- A na cholerę nam dziurkacz?!

- Znów Ci przypominam: to pamiątka po Dziadzi Stanisławie!

- Opanuj się Oleczku. Wszystko masz na pendrivie.

- I dziurkacz też mam?!

- Dziury to masz w mózgu! Dlatego też zapisałam go na pendrive.

- A, dziękuję w takim razie.

- Zmieściło się jeszcze siedem filmów HD.

- Pewnie znów te tandetne romansidła!

- A o to niech Cię już głowa nie boli!

- A właśnie, że mnie boli przez ten dziurkacz!

- Dziurkacz też jest zgrany, czy Ty mnie w ogóle słuchasz?!

- Ano skoro tak, to dobrze, dziękuję Ci.

- Anno?! Znów będziesz do mnie mówił, jak do tej swojej cyfrowej kochanicy?!

- Nie zaczynaj! Nawet nie podłączyliśmy się do wspólnych portów!

- Spływaj!

- Agnieszko, nie podpalaj lontu!

- Sam się nie podpalaj!

- Nie każ mówić mi do rymu…

- Sam spierdalaj!

PRZERWA NA REKLAMY